Dzisiaj jest poniedziałek, 16 września 2019r. Imienieny Edyty i Kornela

Kaplica w Gaci Pawęzowej

 

   Chcąc poznać odległą przeszłość naszego regionu, musimy skorzystać przede wszystkim z bardzo bogatych źródeł jakimi są dokumenty kościelne. To właśnie Kościół od początku powstania państwa był tą instytucją, która na papierze rękoma swoich duchownych utrwalała ślady dawnych wydarzeń, nazwy miejscowości, daty ich założenia czy wreszcie powołanie do życia parafii. Dokumenty takie jak kroniki są nieocenionym źródłem wiedzy - to właśnie z Księgi henrykowskiej, powstałej w 1270r., a będącej historią klasztoru cysterskiego w Henrykowie na Śląsku, pochodzi pierwsze zanotowane zdanie napisane w języku polskim - ,,daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj'' - co dzisiaj należałoby tłumaczyć - ,,daj, niech ja pomielę (na żarnach), a ty spoczywaj''.

   Dokumentem o nieocenionej wartości historycznej jest bulla papieża Innocentego II z 1136r. dla arcybiskupstwa gnieźnieńskiego, w której utrwalonych zostało ponad 400 nazw miejscowych i osobowych dotyczących głównie Wielkopolski. To tu pojawiają się nazwy takich miejscowości jak: Rajsko, Dębsko, Goszczanów, rzek: Swędrnia i Cienia, a także nazwy osobowe: imiona Goszczon (od niego pochodzi nazwa dzierżawcza wsi Goszczanów), oraz tak częste w staropolszczyźnie imiona dwuczłonowe: Gościwuj, Niezamysł.

   Osobnymi dokumentami, będącymi swoistą skarbnicą wiedzy, są księgi kościelne, prowadzone od najdawniejszych czasów w każdej parafii. Składają się na nie m.in. księgi urodzonych i zmarłych, akty chrztów i ślubów, często z podaniem nazwisk chrzestnych i świadków. Te dokumenty cenią sobie szczególnie ci wszyscy, którzy starają się „zajrzeć” w historię swojego rodu i sporządzić drzewo genealogiczne. Bez tych dokumentów dziś wręcz niemożliwe byłoby odtworzenie historii wielu rodów szlacheckich, gdyż aż do 1795r nie prowadzono żadnego rejestru szlachty, a gdy próbowano przeprowadzić to na Sejmie Wielkim, oburzeni posłowie odrzucili tę propozycję, argumentując, że „liczyć to można bydło”.

   Na szczególną uwagę zasługują kroniki parafialne, z których dowiedzieć możemy się wiele o przeszłości naszych miejscowości. To tu zamieszczone są często informacje o pożarach, powodziach, klęskach nieurodzaju, „morowym powietrzu”, a nawet o najazdach Tatarów lub Krzyżaków, którzy zapuszczali się na nasze tereny.

   Dla mieszkańców Gaci Kaliskiej i okolic takim nieocenionym źródłem informacji o przeszłości są księgi parafii Chlewo, które zaczynają się od roku 1664. To z nich możemy czerpać informacje o urodzonych i zmarłych, biorących ślub, tu też pojawiają się imiona i nazwiska chrzestnych i świadków. Szczególnie interesujące są te fragmenty kronik, które wspominają, iż kiedyś Gać była siedzibą samodzielnej parafii, do której należały wsie: Gać Moskurna (tak w XVI wieku nazywano Moskurnię), oraz Raszawy.

   Dziś już nie można ustalić roku założenia parafii – wiadomo tylko, że istniała już w roku 1444 – gdyż z tego roku pochodzi dekret arcybiskupa gnieźnieńskiego Wincentego Kota, wydany w dniu 29 czerwca 1444 roku w Sompolnie, na mocy którego, ksiądz proboszcz z Góry oraz ksiądz proboszcz z Gaci, zostali wydelegowani do „zainstalowania” księdza Tomasza – syna Wysoty z Woli (Tłomakowej) na probostwie w Chlewie. Z kronik kościelnych wyczytać można, że jeszcze na początku XVII wieku widniał w drewnianym kościółku w Gaci łaciński napis, który głosił, że w roku 1519 kościół został „pokonsekrowany” przez biskupa Mikołaja Naturjeńskiego ku czci św. Małgorzaty – patronki kościoła. Natomiast w księdze uposażeń arcybiskupa Jana Łaskiego z 1521 roku zapisano, że „dwa łany (jeden łan to ok 16 ha) w Gaci Moskurnej zostały przez szlachetnego Stanisława „Powasch” testamentem legowane kościołowi w Gaci”. Prawdopodobnie nazwa Gać Pawęzowa pochodzi od wspomnianego wyżej Stanisława „Powasch”. Termin „powasch” pisany po łacinie oznaczał w języku staropolskim „powąż”, „powęż” lub „pawęż”, którymi to słowami nazywano prostokątną tarczę drewnianą, obitą skórą lub blachą, ozdobioną malowidłami i używaną powszechnie w XIV i XV wieku w polskiej piechocie. Zaś nazwa Gać pochodzi prawdopodobnie od wyrazu „gacić” i oznacza osłanianie chat na zimę ściółką lub gałęziami. Znany był także w języku staropolskim wyraz „gatno”, który oznaczał płytkie przejście przez rzekę.

   Istniejący wtedy kościół był, jak wspominają kroniki, „drewniany, niski i ciasny”. We wspomnianym wyżej 1521 roku proboszczem parafii Gać był ksiądz Jan Radomski, natomiast opiekunami kościoła byli ówcześni właściciele Gaci – Rajski i Gacki.

   W II połowie XVI wieku okoliczna szlachta masowo przechodziła na protestantyzm za sprawą nowinek reformacyjnych Marcina Lutra. Tak było i w Gaci, której właściciele wypędzili proboszcza i przejęli kościół na około 40 lat. Katolicy odzyskali go dopiero w 1594 roku. Gdy około 1600 roku parafię obejmował ksiądz Wawrzyn Lutomierski, nie zastał już plebanii, budynków gospodarczych i szkoły (sic!) - te bowiem Joachim Rajski nakazał rozebrać. Proboszcz zamieszkał więc  na początku w chacie chłopskiej. Patronami kościoła byli wtedy Wacław Lipski i Andrzej Mieszkowski. Ten ostatni pobudował nową plebanię, a proboszcz naprzeciw niej własnym kosztem szkołę (!).

   Pomiędzy rokiem 1612 a 1642 proboszcz został, jak wspominają kroniki, zamordowany w „okrutny sposób”. Dziś już nie można ustalić czy zamordowanym był ksiądz Wawrzyn Lutomierski. Jedynie w opowieści, która zachowała się do dzisiejszych czasów przekazywana jest informacja, że księdza pochowano w progu kościoła. Od tego czasu kościół popadał w ruinę i groził zawaleniem. Wtedy to arcybiskup gnieźnieński Maciej Łubieński w roku 1642 zniósł parafię Gać i przyłączył ją „na wieczne czasy” do parafii Chlewo. Kościół, który groził zawaleniem, nakazał rozebrać a zdrowe drewno przeznaczyć na ogrodzenie cmentarza kościelnego. Polecił także księdzu Pawłowi Dąbrowiczowi – proboszczowi parafii Chlewo, aby za pieniądze pochodzące z dochodów uzyskanych z ziemi kościelnej, pobudował nową kaplicę na miejscu starego kościoła. Sprawa odzyskania pieniędzy za używanie ziemi kościelnej przez właścicieli Gaci wlokła się jednak bardzo długo i dopiero w 1670 roku doszło do ugody pomiędzy księdzem Staniszewskim a małżonkami Tarchalskimi – nowymi właścicielami Gaci. Za uzyskane pieniądze proboszcz wybudował nowy drewniany kościółek. Kiedy to się stało nie sposób juz dziś ustalić, wiadomo tylko, że w czasie wizytacji biskupiej w 1719 roku zapisano, że „ściany kościoła, dach, podłoga, sufit, ławki i zakrystia znajdują się w dobrym stanie”. Zastrzeżenie budziło  natomiast ogrodzenie cmentarza, które było „bardzo liche”. Gdy w 1789 roku Salomea Cielecka sprzedawała Gać Powęzową Janowi Kosseckiemu, pozostawiła 3000 zł polskich na naprawę kościoła, który był już poważnie uszkodzony. Kościół nadal niszczał i gdy jego naprawa stała się nieopłacalną, proboszcz chlewski – ksiądz Jan Karwat nakazał go rozebrać.

   Wspomniany już nowy właściciel Gaci Powęzowej, Jan Kossecki, mimo że był protestantem, wybudował nowy, murowany kościół, który stoi do dziś. W dniu 16 lipca 1808 roku arcybiskup gnieźnieński Ignacy hr. Raczyński oddelegował księdza Andrzeja Rychłowskiego – dziekana dekanatu Staw, do poświęcenia kościółka.

   W roku 1851 Karol Osterloff – nowy właściciel Gaci, pokrył dach kościoła nowym gontem, wyremontował sufit i pobielił go, a na wiosnę 1852 roku otoczył cmentarz płotem z polnego kamienia.

   Ostatni zapis dotyczący kościoła pochodzi z roku 1864, który mówi o obowiązku płacenia dzierżawy proboszczowi w Chlewie przez Karola Osterloffa w wysokości 33 rubli rocznie za użytkowaną ziemię kościelną. Im bliżej czasów współczesnych tym mniej pisanych informacji o dalszych losach kościoła. Jedynie w pamięci najstarszych mieszkańców przechowywane są informacje o pracach związanych z kolejnymi remontami i naprawami. W latach 1962-67 kościół był poddany gruntownemu remontowi (otynkowany i wymalowany wewnątrz). Natomiast w latach siedemdziesiątych XX wieku ogrodzony ażurowym parkanem z białej cegły, wtedy też wymieniono pokrycie dachu – dachówkę zastąpiono blachą. W ostatnim czasie wykonano prace odwadniające wokół kościoła oraz renowację starych tynków i malowanie wewnątrz.

   Wszystkie te prace prowadzone były przy dużym zaangażowaniu miejscowej społeczności, która z kościołem związana jest szczególnie uczuciowo i emocjonalnie oraz czuje się odpowiedzialna za jego stan.

   Kościół w Gaci Powęzowej nosi cechy stylu barokowego, jest orientowany – z prezbiterium zwróconym na wschód, jednonawowy. Wnętrze kościoła przykryte jest płaskim, drewnianym stropem. W półkolistym prezbiterium znajduje się ołtarz z obrazem Świętej Rodziny, po lewej stronie ołtarza znajduje się rzeźba św. Piotra , a po prawej św. Pawła. Wystroju ołtarza dopełniają cztery cynowe lichtarze z roku 1832, z ciekawym ornamentem rokokowym. W nastawie górnej ołtarza znajdują się dwie drewniane figurki aniołków. Uwagę zwracają dwa drewniane krucyfiksy noszące cechy stylu barokowego. Na południowej ścianie prezbiterium wisi XVIII wieczny obraz św. Tadeusza. Natomiast na bocznych ścianach otwierających prezbiterium znajdują się obrazy św. Małgorzaty (po lewej stronie) oraz św. Antoniego (po prawej), które zostały odrestaurowane w trakcie malowania kościoła jakie przeprowadzono w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Po przeciwnej stronie ołtarza znajduje się chór wsparty na dwóch kolumnach. Do kościoła prowadzi dwoje drzwi: od strony północnej, mniejsze, z zabytkowym zamkiem oraz od strony zachodniej, większe, zamykane od środka drewnianą belką. Od strony zachodniej uwagę zwraca szczyt o falistym konturze. Po przeciwległej stronie, nad prezbiterium, usytuowana jest sygnaturka (pochodząca z 1912 roku), która do połowy lat dziewięćdziesiątych XX wieku nosiła cechy stylu barokowego i wyposażona była w dzwonek, a po remoncie pozbawiona została tych cech.

   Kościół w Gaci Powęzowej jest nadal kościołem filialnym parafii Chlewo, a nabożeństwa odprawiane są tu w każdą niedzielę oraz święta i pierwsze piątki miesiąca. W dniu 13 lipca każdego roku odprawiana jest msza odpustowa poświęcona św. Małgorzacie – patronce kościoła.

   Turyście, pytającemu o drogę, długo trzeba tłumaczyć jak dotrzeć do leżącego na uboczu wsi kościoła, ukrytego w gęstwinie zielonych drzew cicho szumiących nad brzegiem Swędrni. Błyszczący z dala dach oraz jasne ściany z zawsze otwartymi drzwiami zapraszają przyjaźnie do wnętrza, by w ciszy oddać się kontemplacji i oderwać od trosk dnia codziennego i problemów jakie niesie ze sobą XXI wiek.

 

Autor E. Wypyszyński

 

Fot. M. Kaczmarek